W’spinacze w USA

Podróżowanie zaczyna się w momencie w którym zaczynamy marzyć. Moje marzenie o zwiedzaniu Ameryki zrodziło się już dobre parę lat temu, kiedy słuchałem opowieści mojego przyjaciela – głównie wspinaczkowych. Do USA wybierałem się już dwa razy. Pierwsze podejście w wieku osiemnastu lat. Jechałem na międzynarodowy obóz młodzieżowy (LPC). Będąc o krok od zakupienia biletu, zrezygnowałem na rzecz kariery wspinaczkowej. Teraz nie żałuję, bo w zamian przeżyłem pierwsze i niezapomniane dwu miesięczne wakacje wspinaczkowe we Francji i Hiszpanii. Od tego czasu zmieniłem postrzeganie terminu ‚wakacje’. Przebywanie za granicą około dwóch tygodni zacznę postrzegać jako szybki wyjazd, a wakacje zaczynają się jeśli mowa o miesiącach spędzonych w podróży.

IMG_0023
Ubezpieczenie – Twój Ekpert

Drugie podejście do wylotu za wielką wodę zostało rozstrzygnięte na niekorzyść wspinania z prywatnych powodów. Tej decyzji również nie żałuję. Przeżyłem kolejne niesamowite dwumiesięczne wakacje i związałem się emocjonalnie ze współtwórcą mojej ‚bajki’.
Marzenie o wakacjach w USA ciągle było w mojej głowie i snuliśmy, już teraz wspólne, plany. Minęło parę lat, trzeba było skończyć studia, zarobić trochę pieniędzy, odzwyczaić się od zawodów, pozamykać różne sprawy, żeby z czystym umysłem wyruszyć w świat. Plany mocno ewoluowały. Wiedzieliśmy, że jedziemy! Trzeba było zadecydować gdzie i w jakim stylu. Kierunek Ameryka. Najpierw miało być pół roku w Chille, jakaś praca i trochę podróżowania. Stanęło na USA, czterech miesiącach i samym wydawaniu pieniędzy.
Wygląda na to, że tym razem się uda. Mamy kupione bilety, ubezpieczenia, portfele wypchane dolarami, samochód czeka w Kalifornii, sprzęt został skompletowany, torby leżą na środku pokoju prawie gotowe do zamknięcia. Znajomi pożegnani, babcia odwiedzona, zęby załatane..   duża część naszej podróży jest już za nami. Pozostają same przyjemności. Trzeba tylko nie spóźnić się na samolot i jakoś zagospodarować osiemnaście tygodni wolności.

Toyka
Nasz pojazd

Przygotowania jak na jakąś wielką, niebezpieczną wyprawę w nieznane. Przecież lecimy tylko do Ameryki, czy różni się ten kraj aż tak bardzo od Europy? Oboje mówimy po Angielsku i Hiszpańsku, z każdym się dogadamy. Samochodem jeździ się po tej samej stronie ulicy. Można w każdej chwili przebookować bilet powrotny. Telefony działają, mamy na miejscu trochę znajomych, jakąś rodzinę. Może być nawet łatwiej niż na starym kontynencie. Jedziemy tam, bo najbardziej kręci nas ‚nieznane’. Jedziemy wspinać się i zwiedzać nowe miejsca, poić się krajobrazem, poznawać kraj, ludzi, zwyczaje. Będziemy ekscytować i dziwić się Ameryką. Obawiamy się tylko rekinów na Florydzie, niedźwiedzi w Yosemitach i jajek w proszku. Ludzie z którymi rozmawiamy o naszych planach są pełni podziwu, zazdroszczą, mówią, że będzie to podróż naszego życia. Czym jest ona dla nas? Ja czuje się jak przed kolejnym wyjazdem wspinaczkowym. Jadę trochę dalej, na trochę dłużej i wydam trochę więcej pieniędzy ale nie zrobię niczego nadzwyczajnego.

mapablog
Mapa skarbów

Moje wspinaczkowe wyjazdy nie były nigdy prawdziwą podróżą. Postaramy się tym razem więcej podróżować, a mniej się wspinać. Zobaczymy co z tego wyjdzie :]

Zapraszam pod zakładkę  W’spinacze w USA !

 

2 thoughts on “W’spinacze w USA

  1. Piotrek

    Hej, możesz się pochwalić jakie masz ubezpieczenie dokładnie?
    To nie taka prosta sprawa w USA. Akurat na dniach też się wybieram na wspinanie w Red Rock i może Yosemitach jak pogoda dopisze. Większość ubezpieczeń ma albo wyłączone sporty ekstremalne, albo śmieszne niskie koszty leczenia (jak na standardy USA).

    Pozdr!

    • Piotr Bunsch Post author

      Cześć! Mamy ubezpieczenie w Ergo Hestia na koszty leczenia bez rozszerzenia na sporty ekstremalne (40 000EUR) 650 PLN/rok i dodatkowo Alpenverein oraz OC z Goethard (1 000 0000EUR) 120PLN/rok. Lepiej nie przyznawać się, że wypadek był podczas wspinania. Ubezpieczenia polecał mi znajomy z Twój Ekspert Sp. z o.o. w Krakowie.

Comments are closed.