Yosemity – cz. I

 

widoczek
Chyba każdy ma takie zdjęcie z Doliny :)

Łatwo wpaść w Dolinie (Yosemite Valley) w życiowo-wspinaczkową rutynę. Dni zaczynają bardzo szybko uciekać. Tak uciekły nam dwa tygodnie Naszej wyprawy. Poczuliśmy panujący klimat, poznali kilku ciekawych ludzi i oczywiście przeżyliśmy kilka ciekawych przygód. Mam w zeszycie całą listę rzeczy wartych opisania. Od czegoś trzeba zacząć…

snake
Stanowisko na Snake Dike

… zacznę wiec od najpiękniejszej wycieczki i najważniejszego osiągnięcia. Zdobyliśmy Half Dome! Znajomy powiedział, że musimy wspiąć się na drogę o nazwie Snake Dike. Później kilka innych osób potwierdziło. Decyzja zapadła. Jako, że drogą prowadzi na szczyt Half Dome motywacja jeszcze większa. Opis w przewodniku sugerował wyjście w stylu ‚alpejskim’, dużą popularność drogi, oraz intensywną wycieczkę pieszą. Przygotowaliśmy się więc na dużą ilość chodzenia, poważną górską wyprawę i ustawiliśmy budzik na 4 AM. Wieczorem dnia poprzedniego nie wierzyłem, że uda się wstać tak wcześnie. Zasiedzieliśmy się przy ognisku na CAMP 4. Nie tylko poskutkowało to krótkim snem, dostaliśmy również mandat za parkowanie samochodu w niedozwolonym miejscu po godzinie 22:00! Okazuje się, że w okolicach ‚Zoo’ (tak nazwał C4 Renger) można parkować jedynie do momentu ciszy nocnej. Równo o 23:30 wypisano nam mandat na 125 $ – drogie parkowanie! Przyszliśmy do samochodu o 23:40. Rengersi jeszcze byli w pobliżu, niestety zajęci poskramianiem występnych wspinaczy nie mieli czasu aby z nami porozmawiać. Nagrali krótką rozmowę, byli nawet bardzo mili i obiecali zająć się naszą sprawą. Kilka dni później w obskurnym biurze znajdującym się na tyłach wioski dowiedzieliśmy się, że niestety przestępstwo zostało popełnione i mimo chęci mandat nie zostanie anulowany. Zaczęliśmy więc parkować auto po drugiej stronie ulicy, 100 metrów więcej do przejścia, a można stać legalnie do północy.

half dome
Widoczki 🙂 Half Dome nasz cel na następny dzień.

Parkowanie w Dolinie nie jest taką prostą sprawą, jeżeli nie jest się typowym turystą i wykracza się poza normalne użytkowanie przygotowanej przestrzeni. Trzeba przestrzegać wszystkich ograniczeń i zakazów, bo strażnicy kręcą się po okolicy i jak widać wlepiają czasem mandaty. Parkingi z oznaczeniem DayUSE są otwarte do północy. W ‚centrum’ można parkować jedynie na 30 minut. Okolice campingów i hoteli maja wiele miejsc parkingowych, trzeba jednak uważać bo na noc nie można zostawić auta bez specjalnej przepustki za przednią szybą. Są ogólnie dostępne parkingi dla osób idących na kilkudniowe wycieczki, gdzie auto może stać spokojnie przez kilka dni. Na tych parkingach są również darmowe, ogólnie dostępne skrzynie na jedzenie (Bear BOX). W ciągu dnia jedzenie w samochodzie nie stanowi wielkiego problemu, nie należy zostawiać niczego na widoku i trzeba zamykać szyby. Inaczej w nocy. Całe jedzenie wraz z pastą do zębów i mydłem trzeba chować do stalowej skrzyni. Temat niedźwiedzi w dolinie jest dość ciekawy i na pewno mocno nagłośniony.

box bear
Bear Box i namioty w jednym z Campingów

Zastanawiam się czy przypadkiem wszystkie zasady związane z niedźwiedziami nie są mocno przesadzone, a głównym powodem tej całej kampanii jest bardzo sprytny sposób na zmuszenie mas ludzi do utrzymywania porządku. Wszyscy obawiając się niedźwiedzia ‚Yogi’ dbają o czystość, a w Dolinie czystość to bardzo ważna sprawa. Wszędzie znajdziemy specjalne anty-włamaniowe kosze na śmieci z segregacją, a we wiosce jest nawet centrum recyclingu. Dolina jest jak małe miasto.

Znaleźliśmy się więc o piątej rano na parkingu dla turystów w górnej części doliny. Obawiając się niedźwiedzia całe jedzenie oczywiście wylądowało w skrzyni. Trzy i pół godziny podejścia, połowa przy świetle czołówek i znaleźliśmy się pod ścianą Half Doma. Przed nami już dwa zespoły w ścianie!! Musieli wstać piętnaście minut wcześniej :/ Na szczęście trzy zespoły to nie tragedia. Poruszali się szybko do góry i już niebawem byliśmy na ścianie Sami…

village z gory
Miliony ludzi przewija się co roku gdzieś tam na dole.
ahwahnee
Ahwahnee hotel w środku.

Wszystkie budynki i ulice w dnie doliny są całkowicie niewidoczne z większości ścian wspinaczkowych. Słychać tylko samochody mocno zagłuszane przez wodospady (zależnie od sezonu i ilości wody). Jest tylko jeden duży budynek. Hotel Ahwahnee. Tylko tu luksus znajdą Ci którzy go wśród natury szukają. Pokój dla dwojga zaczyna się od 500$. Może nie warto wydawać tyle pieniędzy na nocleg ale na pewno warto zajrzeć do wnętrza przepastnych komnat hotelowego lobby, restauracji i sali kominkowej. Wszystko zbudowane z wielkich granitowych kamieni i przesadnie dużych drewnianych bali. Monumentalność budowli zanika w ogromie okolicznych skał i wielkich, wysokich drzew. Jeżeli chcemy poczuć trochę luksusu polecam obiad w restauracji hotelowej. Dla większości typowych podróżników niestety wejście niemożliwe – obowiązują stroje galowe. Mężczyźni przynajmniej koszulka z kołnierzykiem, a kobiety w sukienkach. Można zajrzeć przez szeroko otwarte drzwi i poczuć klimat. Ogromna strzelista sala z drewnianym stropodachem, wielkimi oknami, żyrandolami, wszystko w drewnie i kamieniu, w tle muzyka na żywo, tego dnia fortepian… można się rozmarzyć.

snake rzezna
Kasia spaceruje po ‚Wężu’.
el cam trafic
Chyba ktoś tam się ciągle wspina?

…Snake Dake to kila wyciągów prowadzących po niespotykanej granitowej rzeźbie przylepionej do niekończących się połogich ścian Half Dome. Trzeba wykazać się umiejętnościami poruszania się w połogu. Wycena śmieszna 5.8 czyli nasze 4+. Nie widzę nikogo wspinającego się na poziomie jurajskiego VI+ na tej ścianie i wielu innych po podobnej wycenie… W Yosemitach nie należy sugerować się wycenami. Po kilku spróbowanych drogach sami przekonaliśmy się o tym bardzo dobrze. Ważniejszy jest rozmiar rysy, kąt nachylenia ściany i to jak ‚siada’ własna asekuracja. Cyferka jest po to aby zorientować się mniej więcej o jakie trudności chodzi i nikt nie wspina się tu dla ‚cyfry’. Wynikiem we wspinaniu klasycznym jest pokonanie drogi o danej nazwie. Nazwane są nie tylko całe linie ale też poszczególne wyciągi. Na ścianie El Capitana jest tylko kilka klasycznych (uklasycznionych) dróg. Mają swoje nazwy i mają też nazwane kluczowe wyciagi. np. Freerider to cała linia, a ciekawe wyciągi są nazwane – Half Dollar, Monster OffWidth, Boulder problem, Telon Corner. Nie byłem świadomy tego, że ogromna ściana El Capitana to w 99% wspinanie hakowe. Klasycznie pokonanych jest jedynie kilka linii i ich kombinacji. The Nose pokonały cztery osoby, Down Wall jeden zespół, Salathe Wall i Zodiac nieliczni. Yosemity to raj dla wspinaczy hakowych i większość wspinania w dolinie należy do tej dziedziny. Trzeba też o tym pamiętać podczas wspinaczek klasycznych, gdzie często proste techniki hakowe są jedynym sposobem na przetrwanie.

moby dick
Moby Dick – wspinaczkowe pierwsze kroki :]
cables
Sezonowa kolejka na Half Dome (google).

…Na Snake-u wyciągi nie są nazwane, nie ma też rys, a co za tym idzie nie ma zbyt wiele przelotów. Pięćdziesięcio metrowe wyciągi są wyposażone w pojedyncze przeloty. Najdłuższy ‚runout’ ma 30 metrów. Można się trochę zestresować. Na szczęście wspinanie jest raczej łatwe i jeżeli zachowamy spokój i ufamy tarciu pomiędzy gumą buta, a granitowymi połaciami, jesteśmy w miarę bezpieczni. Do plecaka bierzemy jedynie trzy rozmiary friendów, które najbardziej przydają się przy budowaniu ostatniego stanowiska na drodze. Ciężko określić gdzie zbudować ostatnie stanowisko. Po ośmiu ‚obitych’ wyciągach ściana delikatnie się kładzie. Ci odważni przebierają buty i dalej idą jak po stromym podjeździe. Słyszałem też o takich co tworzą kolejne wyciągi aż po sam szczyt. Wydaje się niedaleko ale połogie ściany ciągną się w nieskończoność. Ekspozycja jest ogromna, często wieje wiatr, a potknięcie w pewnych momentach może oznaczać długie ‚turlikanie’. My związaliśmy się liną jak na lodowcu, przebrali buty i pognali do góry. Na szczycie zameldowaliśmy się o trzynastej i spotkaliśmy jedynie dwie osoby. Nie jest to norma. Jedynie zalety zwiedzania poza sezonem. Na Haf Dome w sezonie należy ubiegać się o pozwolenie (Wilderness Pass) które dostaje jedynie 75 osób dziennie. Chętnych jest tyle, że trzeba z dużym wyprzedzeniem zapisywać się na loterię internetową. Ale nie jest tak tragicznie jak w Grand Canyon, gdzie studenci z Akademickiego Koła Turystyki Kajakowej „Bystrze” na AGH czekali aż 19 lat na pozwolenie spłynięcia. Nie jestem pewien czy wspinacze w sezonie muszą również ubiegać się o pozwolenie, pewnie nie. Jest to więc dobra alternatywa do zatłoczonego klasycznego szlaku. Trzeba jednak być przygotowanym na krótką, choć intensywną przygodę wspinaczkową.

little yosemite
Little Yosemiete Valley.

Widoki ze szczytu niesamowite. Z jednej strony widać Little Yosemite Valley, z drugiej samą Dolinę. Można zajrzeć na ogrom północnej ściany Half Dome ze słynnej Surf Board, z której niektórzy skakali Base Jump, a inni chodzili po rozpiętym HighLinie. Rozbijamy mały obóz, zjadamy kanapki z jajkami na twardo (rodzinna tradycja) i ruszamy na kable. Kable to końcówka szlaku turystycznego. W sezonie rozpięte na podporach i wyposażone w wielkie drewniane podesty, obecnie leżą bezwiednie na skale. My przygotowani ubraliśmy rękawiczki i kilkuset metrowe zejście pokonaliśmy w kilka minut praktycznie zjeżdżając po kablach. Dla mniej wprawionych i bardziej przestraszonych ten odcinek może być ciekawą przygodą. Dopiero na przełęczy pod szczytem spotykamy klasycznych turystów. Wydają się być mocno spóźnieni. Do parkingu prowadzi 16 kilometrowy szlak. Nam udaje się dojść do auta gdy słońce już zachodzi. Inni pewnie walczą ze stromymi szlakami jeszcze do późnych godzin nocnych. Cała wycieczka zajmuje 14 godzin, dużo chodzenia, mało wspinania, dużo przestrzeni, piękne widoki i zakwasy w nogach.

gotowanko
Większość czasu spędzaliśmy w Dolinie.

Mimo, że nie mamy oficjalnej akomodacji w dolinie, wieczorem po długiej wyprawie możemy poczuć się troszkę jak w domu. Dolewam sobie kawy do mojego kubka i czekam na zasłużoną pizze. Kubeczek na kawę kupuje się raz na jakiś czas, dopiero wtedy gdy jego papierowe ścianki zaczną się rozpadać. Dolewki Kawy działają jak dolewki Coca-Coli w KFC, jeżeli masz kubeczek możesz sobie dolać. Internet jest dostępny w każdym miejscu. Jeżeli popytamy innych o kody nie trzeba nawet płacić. W Dolinie jest kilka miejsc w których możemy spędzić czas, czytając książkę czy pracując przy komputerze. Wszystkie sklepy, bary i miejsca w Dolinie są własnością Parku Narodowego, obsługa jest bardzo miła, jak gdyby wyszkolona w byciu miłym dla odwiedzających. Uśmiechy na każdym kroku – have a nice day, how are you, do you need help. Nikt nic od Ciebie nie oczekuje, nikt Cię nie przegoni, wchodząc do sklepu nie poczujesz żadnej presji, możesz zamówić herbatę i siedzieć w najlepszym hotelu, przy kominku przez pół dnia.

mostek
Romantyczny spacer.

Porządku pilnują strażnicy – Rengersi. Nawet oni są nadzwyczaj mili i dopiero w nocy, spotykając ich podczas poważnej akcji porządkowej, możemy poczuć ich parkową władzę. We wszystkich parkach Narodowych Ameryki panuje prawo federalne. Można więc łatwo wpaść w kłopoty gdy zbytnio wczujemy się w Kalifornijski luz. Spotkaliśmy strażników w różnych sytuacjach i również z ich powodu nie zdecydowaliśmy się na spanie na campingu. Wszystko fajnie; siedzisz ze znajomymi przy drewnianym stole, obok pali się ognisko w specjalnie przygotowanym palenisku, jest toaleta, woda, blisko w skały, autobus ma niedaleko przystanek, płacisz jedynie 6$ za noc, jest spokojna gwieździsta noc, kolega snuje opowieści o swoich wczorajszych przygodach w wielkiej ścianie, dopijasz kolejne piwo, kręcisz następnego ‚papierosa’, jesteś w Yosemitach otoczony wielkimi ścianami w miejscu tak ważnym dla światowej wspinaczkowej sceny, natura, powiew ciepłego wiatru, słyszysz, że kolejna osoba podchodzi do stołu, myślisz – to kolejne ciekawe historie – pewnie ktoś właśnie zjechał ze ściany i chce podzielić się swoimi przeżyciami. Latarka w ręku? Bardzo nietypowe! Jest godzina 22:00 rengersi robią obchód po ‚ZOO’. Miłym, lecz stanowczym głosem młody chłopak świecąc latarką po stole i okolicach, jak gdyby czegoś szukając, pyta czy wszystko w porządku, przypomina o ciszy nocnej, ‚do you have any questions?’ – dodaje. Niby nic. Dbają o nasze dobro. Strażnik szybko odchodzi, nic go nie zainteresowało, wśród zgromadzonych mimo że większość nie zrobiła nic niezgodnego z prawem można wciąż wyczuć dziwny strach. Strach przed władzą, która ostatnio dość często interweniuje. Mija dłuższa chwila zanim nastroje zgromadzonych wracają do normy i rozmowa znów się rozkręci. Nie wyczuwam już więcej niesamowitego klimatu tego wieczoru.

hao el portal
Nasz biwak numer jeden. Śpimy i rano na kawę do Doliny.
welcome
Już na wjeździe wiadomo, że będzie porządek!

Wspinacze i Camp 4 są integralną częścią doliny. Tak samo jak turyści, samochody, konie, i inne zwierzęta. Był czas kiedy władze parku, tak samo jak kiedyś zabronili spania na mokradłach w środku doliny, chciały zamknąć wspinaczkowy kemping i ograniczyć możliwości wspinaczy. ‚Woja’ ciągle trwa. Kartą przetargową dla wspinaczkowego środowiska było wpisanie Camp 4 na jakąś listę cudów socjologicznych, nie miałem okazji doczytać o co dokładnie chodzi. Rengersi nie lubią ‚Dirty Bags’ – wspinaczkowych włóczęgów i skutecznie z nimi walczą. Używają nawet nowoczesnych technologii do ustalania długości pobytu samochodu w dolinie. Sprawdzają też kamerami termowizyjnymi czy w zaparkowanych vanach i camperach ktoś przypadkiem nie śpi. Wyobraź sobie, budzisz się rano, wydaje Ci się, że przechytrzyłeś parkowców, a za szybą mandat. Dowód w sprawie – zdjęcie z noktowizora! Są tacy co sobie radzą i są sposoby na przetrwanie w Dolinie bardzo długo, praktycznie nie wydając pieniędzy.

Każdy korzysta na swój sposób z tego co oferują Yosemity. My po wycieczce na Half Dome i zjedzeniu pysznej pizzy idziemy na darmowy, bardzo ciepły prysznic w wiosce Curry (w męskim pierwsza kabina po lewej nie ma ciepłej wody!). Moglibyśmy wsiąść do autobusu, zostać uprzejmie przywitanym przez kierowce i zawiezionym pod sam C4 ale wybieramy naszą opcję 12 milowego zjazdu na darmowy parking w El Portal.

 

>>>>>>   Koniec części pierwszej.  <<<<<<<<<

 

Jesteśmy już dużo dalej niż można by wywnioskować. Obiecuje, że nadgonię! Jest tyle rzeczy i zdarzeń do opisania i szkoda dni spędzonych przed monitorem komputera. Nie skończyłem nawet samych Yosemitów.

Na koniec zagadka!!!pedxing
Co oznacza ten skrót??

 

A. Przejście dla pieszych w języku Indian którzy żyli w Dolinie.

B. Pedestrian Crossing

 

Dla pierwszych pięciu poprawnych odpowiedzi upominki z Ameryki 🙂

27 thoughts on “Yosemity – cz. I

  1. Blondas

    Fajnie napisane. Wracają wspomnienia.
    Oczywiście B

    Pozdrawiam

  2. Rys

    B. Pedestrian crossing 🙂

    Fajny artykul! Dzieki!

  3. Przemek

    B jak najbardziej 🙂

  4. Jerry

    Odp. B

    Za dwa lata też tam będę 🙂

  5. Pete

    Hey, naprawdę spoko napisane. Miałem okazję być w Yosemite jakiś miesiąc temu (niestety bez wspinania) i rzeczywiście sama dolina robi niesamowite wrażenie. Jeśli będziecie mieli okazję to przejedźcie się przez Tioga Pass do Jeziora Mono (niesamowite widoki gwarantowane).
    Co do niedźwiedzi to myślę, że strażnicy mają nieco racji – sam miałem okazję widzieć dwa małe niedźwiedzie – jednego na dojeździe do parku Yosemity a drugiego w Sequoia NP. Skubańce łaziły sobie ot tak, nie robiąc sobie zbyt wiele z obecności ludzi.

    A odpowiedź na pytanie jest oczywista: PEDo Bear Crossing:)

    Czekam na dalsze relacje,
    Pozdro,
    P.

  6. Piotr L

    Dzięki za dobry artykuł. Oczywiście B 🙂

  7. asia

    B :)) czekam na więcej!

  8. Michał

    Oczywiście odpowiedź B 🙂

    Super wyprawa 🙂

  9. mike

    odp. B

    Fajnie się czyta – więcej! Więcej! 🙂

  10. Dzik

    B of kors. Ciekawy tekst:)

  11. guto

    czekam na resztę relacji z niecierpliwością
    odp. B

  12. Michał

    B. Pedestrian Crossing 😉
    (X od „cross”)

  13. Paweł

    Fajnie poczytać i pomarzyć…

    Odp. B

  14. Jarek

    O, jestem piąty 🙂 Oczywiście B. Bardzo ciekawy artykuł. Też mieliśmy z żoną okazję podróżować przez kilkanaście dni po Kalifornii i zawitaliśmy do Yosemite. Pomimo tego, że wspinamy się na naszej Jurze, to te ściany to jeszcze chyba za wysoki pułap. Chociaż zaciekawiło mnie to wspinanie na Half Dome’a – czy można gdzieś zobaczyć więcej zdjęć z tego przejścia – ciekawi mnie jak faktycznie wyglądają trudności, skoro napisałeś, że droga którą robiliście to nasze 4+.

  15. M

    Odpowiedź B. Świeża, fajna relacja. Piszcie dalej 😉

  16. Kali

    Fajna relacja.

    Odnośnie zagadki – nie wiem czy widzieliście, ale czasami wywieszali migające znaki (chyba nie mam foty) – symbol niedźwiedzia + Xing.

    p.s. Jak dla mnie to ta nagonka z niedźwiedziami jest napędzana nie tylko w celu ich ochrony, ale również w celu dostarczenia atrakcji turystom (stworzenie atmosfery grozy). Podobno jak miśki zaczynają się naprzykrzać to strzelają do nich z gumowych kul, wywożą na drugi koniec parku i finalnie odstrzeliwują. Efekt jest taki, iż w przeciwieństwie do naszych miśków, wystarczy mocno klasnąć aby takiego delikwenta przepłoszyć. Niektóre oddalają się jednak w wolniejszym tempie – szczególnie te odważne co przychodzą nawet w dzień.
    Marek

Comments are closed.