Lista ‚innośći’ USA

  • Szczekające samochody – producenci samochodów w europie dbają o to aby samochód witał użytkownika i żegnał w przyjemny sposób. Jestem przekonany, że inżynierowie dźwięku mają sporo roboty z projektowaniem odpowiednich tonów, skomponowanych z mrugającymi światłami i oświetleniem. Samochody w Ameryce używają dźwięku klaksonu. Stojąc w pobliżu auta, które ktoś otwiera bądź zamyka można się nieźle przestraszyć. Również spędzanie czasu w okolicy parkingów może stać się irytujące.

  • Wielkie Samochody – każdy dobrze wie, że w Ameryce wszystko jest wielkie. Do szerokich dróg, wielkich drzew i nieograniczonej przestrzeni jakoś szybko się przyzwyczaiłem. Samochody ciągle mnie zaskakują. Szczególnie pickupy, których jest na Zachodzie bardzo dużo i nieraz są ogromne. Silnik standardowego pickupa jest wielkości silnika europejskiej półciężarówki. V6 (sześć cylindrów) to standard. Najwyraźniej takie są potrzebne. Często ciągną za sobą wielkie przyczepy i głośno ryczą przy przyspieszaniu.

  • Jednostki – rozumiem, że można mieć inną jednostkę do określania temperatury. Farenhaity – mają jakiś sens. Sposób w jaki Amerykanie opisują miarę jest dla mnie jednak nie do pojęcia. Dlaczego poszczególne rzędy wielkości nie są podzielne na 10?! Można szybko nauczyć się podstawowych przeliczeń. Jeden cal to 2.45cm. Ale dlaczego stopa to nie 24.5 cm tylko 12 cali czyli 30,48cm. Trzy stopy to jard ale jedna mila to już 1760 jardów!? Tak samo uncje z funtami do wagi i uncje z galonami do cieczy. W życiu codzienym wyobrażam sobie, że można się przyzywczić. Sam powoli łapię wyczucie. Nie wiem jak architekci i inżynierowie radzą sobie przy projektowaniu i jak dogadują się później z pracowniami na budowie (którzy zapewne nie najlepiej władają amerykańskimi jednostakimi i ciężko im dzielić stopy na cale w pamięci).

  • Mile/galon vs. Liter/100kilometers – Amerykańskie samochody nie palą X galonów na 100 mil tylko, przejeżdżają X mil na jednym galonie. Nasza Toyota pali jakieś 10 litrów, czyli tutaj w Ameryce 23.5 mi/gal. Kto by pomyślał, że w Wielkiej Brytanii to samo auto paliłoby (przejechało) 28,2 mi/gal ? Zagadka? Galon (WielkaBrytania) to 4,54 litra – Galon (US) to 3,78 litra. Miary te wywodzą się z tych samych źródeł ale zostały zdefiniowane już po oddzieleniu się USA.

  • Kontakty (Vaty, Ampery, Hertze) – Kasia przywiozła ze sobą do Ameryki suszarkę. Uprzedzona różnicą w kształcie wtyczek wyposażyła się również w odpowiednią przełączkę. Suszarka odpaliła ale ewidentnie brakowało jej mocy. Odpowiedzi udzielił nam google. Napięcie prądu w amerykańskich wtyczkach jest nieco niższe 110V (Volt). Europejskie zasilacze komputerów i komórek są często do tego faktu przystosowane. Problem zaczyna się przy urządzeniach o większej mocy. Ciekawostka: amerykański patent na odcięcie dzieciom dostępu do prądu, mała kłódeczka na bolcu wtyczki.

  • 5.10 –  Tradowa Skala Wspinaczkowa – łatwe zadanie, znaleźć polski czy francuski odpowiednik amerykańskiej skali wspinaczkowej. Dobrze sobie radzimy z przeliczeniami ale jeszcze nie zdarzyło się aby przeliczone trudności zgodziły się z naszymi doświadczeniami. Specyfika wspinania i własna asekuracja wprowadzają duże zamieszanie.

  • SUPER size – nie zaskoczyła nas dotychczas ameryka wielkością porcji jedzenia w restauracjach. Nie chodzimy do fastfoodów i często wieczorem jesteśmy już bardzo głodni. Dlatego nasze talerze zawsze czyścimy do spodu. Zamówiliśmy pewnego razu jedno śniadanie z zamysłem podziału i trzeba było domawiać aby się najeść. Nie pijemy CocaColi. Widzieliśmy wielkie kubki na Cole wypełnione kilogramem lodu. Kubek do kawy w rozmiarze Medium ma dla Nas odpowiednią wielkość. Jedyny problem z rozmiarami mamy w supermarketach. Mąka i cukier są w 3kg workach, mleko też wielkie. Śmieszna sprawa, zawsze jeden cały przedział w sklepie zajmują ogromne pudła płatków śniadaniowych, a smaczne musli jest drogie i w małych woreczkach.

  • Urbanistyka – dopiero zaczynamy przygodę z miastami. Już wiemy, że większość jest zbudowana na planie ‚kratki’. W jednym kierunku ulice mają numery, a w drugą nazwy. Odległość w miastach zamiast w jardach odmierza się w ilości przecznic lub bloków.

  • Zabytki – dla osoby, która zwiedziła wiele kilkusetletnich europejskich miast ciężko w Ameryce patrzyć na ‚zabytkowe‚ budynki z powagą. Lepiej szukać innych atrakcji. Jedyne zabytki jakie napotykamy są naturalne, lub w bliskim otoczeniu natury.

  • 4 x STOP – już spotkałem się ze skrzyżowaniami wyposażonymi w znaki STOP po czterech stronach. Gdzieś we Francji na bardzo wąskich uliczkach krzyżujących się pomiędzy budynkami. Tutaj takie skrzyżowania są bardzo popularne. Pierszeństwo ma osoba, która zatrzyma się przed stopem jako pierwsza, bądź ma potężniejsze auto i mniej się obawia.

 

TO BE CONTINUED