Florida RoadTrip

Jest zima. W zimie każdy podróżujący w naszym stylu udaje się na południe. Tak też zrobiliśmy. Po wizycie u rodziny na północnym wschodzie skierowaliśmy się na odległe południe z planem objechania Florydy dookoła. Patrząc na mapę określiliśmy punkt w miarę centralny, z dobrymi połączeniami lotniczymi i wylądowaliśmy w Atlancie. Floryda nie wydaje się zbyt wielka, jednak żeby ją objechać trzeba pokonać sporą odległość. Zakończyło się na pięciu tysiącach kilometrów. Teraz jak o tym myślę, to bardzo dużo. Jednak jadąc dookoła Florydy i rozbijając ten dystans na wiele mniejszych odcinków nie było aż tak źle. Amerykańskie standardy odległościowe są troszkę inne niż w Europie. Nie przesadzałbym jednak ze stwierdzeniem, że w Ameryce ludzie lubią pokonywać ogromne odległości. Robią to, bo często muszą, albo jest to najtańsza opcja na przemieszczenie się. Jeżeli masz pieniądze nie będziesz jechał więcej niż kilka godzin. Wsiądziesz w samolot i na miejscu wynajmiesz samochód. Dzień spędzony w samochodzie na przejechanie tysiąca kilometrów to dla wielu za duża strata czasu i zbyt duży wysiłek. Dochodzi do tego ruch drogowy, który dla osoby pracującej w standardowym wymiarze często dokłada kila godzin stania w korku w piątkowe popołudnia kiedy wszyscy wyjeżdżają za miasto i niedzielne wieczory, kiedy wracają. Nie przejmują się odległościami kierowcy wielkich samochodów. Niezliczona ilość tirów przemierza Amerykę pokonując setki mil. Tiry nie mają ograniczenia prędkości na tutejszych autostradach nazywanych Interstate.interstate

Ameryka zawdzięcza powstanie sieci autostrad pośrednio Niemcom. Generał Eisenhower – późniejszy prezydent USA – zainspirowany Niemiecką siecią autostrad którą poznał jako generał podczas II Wojny Światowej wywalczył w 1956 roku ustawę o budowie autostrad dla Ameryki. Powstał ‚National System of Interstate and Defense Highways’, a jednym z ważniejszych argumentów przemawiającym za budową była możliwość szybkiej ewakuacji ludności w razie ewentualnego ataku nuklearnego.

Samochody ciężarowe pędzą nieraz szybciej niż dopuszczalny limit ok. 120 km/h. Są wielkie. Mają silniki wysunięte daleko przed szoferkę, mały domek z tyłu i wielką naczepę. Większość wygląda jak ze świątecznej reklamy Coca-Coli. Zawirowania powietrza są dość potężne. Nasz malutki samochodzik który ledwo znosi towarzystwo ciężarówek na szczęście został w Denver. Na wschodnie wybrzeże zdecydowaliśmy się przenieść w stylu ‚na bogato’. Polecieliśmy samolotem linii SouthWest i wynajęliśmy samochód od Alamo, jeden w Philadelfi, a drugi w Atlancie. Polecam stronę www.economycarrentals.com. Sprawdziłem dwa razy i bez problemowo dostałem auto w najlepszych cenach wraz z ubezpieczeniem. Nauczeni doświadczeniem z Filadelfii, delikatnie kombinując, w Atlancie dostaliśmy wielki samochód w cenie ekonomicznego. Co więcej przez zupełny przypadek za wynajęcie tego samochodu w ogóle nie przyszło nam zapłacić i kilka stówek zostało w kieszeni.

Kasia w CamperzeW dużych wypożyczalniach dopełnia się formalności w biurze, a następnie z kwitkiem idzie na wielki parking, gdzie asystent pomaga wybrać samochód z danej klasy. Samochodów w Atlancie było mnóstwo. Pani, która nam pomagała była bardzo miła. Dała nam jako rekompensatę za niemiłą obsługę w biurze podwyżkę o dwie klasy. Zapytała jak obsługa w biurze, więc powiedziałem, zgodnie z prawdą, że niemiła. Zapewne fakt, że otwieraliśmy co drugi samochód, który nam proponowała, rozkładali tylne siedzenia i testowali przestrzeń ‚sypialną’ dodatkowo ją rozbawił i skłonił do kolejnych podwyżek. Tak dostaliśmy ogromnego Chrislera Town&Country. Zakupiony w Naszym ulubionym supermarkecie (Walmart) dmuchany materac idealnie wypełnił przestrzeń i tak powstał kamper na Florydę.

Kamper przydał się tylko podczas trzech nocy. Resztę spędziliśmy u miłych i interesujących osób zamieszkujących ten piękny stan.

Jeżeli jesteś ciekawą i niekonwencjonalną parą z Europy i stworzysz ładne konto na portalu CouchSurfing można trafić do bardzo uprzejmych ludzi. Taki był nasz pomysł na podróżowanie. Ustaliliśmy mniej więcej jakie miejsca chcemy odwiedzić i znaleźliśmy na CouchSurfingu osoby chętne nas przyjąć. Procent udawalności wyniósł – 80%. Co znaczy, że na pięć nocy spędzonych u nieznajomych raz zdecydowaliśmy się uciekać!