Charleston

20151211222422
Objazd Florydy zaczął się od wizyty w dwóch innych stanach – Karolina Południowa i Georgia. Kilka razy opowiadając o Naszych planach, jak gdyby nie miało to znaczenia, mówiliśmy, że podczas pobytu na Florydzie chcemy odwiedzić również Charleston i Savannah. Mało istotne było dla nas to, że te dwa miasta znajdują się właśnie w tych dwóch odrębnych stanach. Gdyby przełożyć to na europejskie realia to tak jakby przy okazji zwiedzania Polski zahaczyć o Berlin i Pragę i pominąć fakt, że przy okazji odwiedzamy Niemcy i Czechy. Często śmiejemy się z Amerykanów gdy nie mają pojęcia gdzie znajduje się Polska, a sami tak mało wiemy o ich kraju i poszczególnych stanach. Dlatego zacząłem wybaczać im tego typu braki wiedzowe i ze spokojem tłumaczę, że Polska to nie jest Holandia (często przez problem z akcentem P-oland jest mylone z H-oland). Jestem przygotowany na zdziwienie gdy mówię, że Polska to jeden z największych krajów w Europie oraz tłumaczę, że dla większości Polaków przynależność do ‚bloku wschodniego’ to dość zamierzchłe czasy i obecnie ciągle bliżej nam do bogatych i rozwiniętych krajów Unii.

20151211225758Wszyscy znają Florydę i wiedzą gdzie się znajduje na mapie świata. Dlatego też dla nas Floryda poszerzyła się nieco i zapomnieliśmy, że odwiedzimy podczas naszej objazdówki również Georgie, Karolinę Południową i od zachodniej strony Luizjanę. Komplet stanów należących do byłej, południowej części niegdyś mocno podzielonej Ameryki.

20151211223701Na granicy tych podziałów znajduje się jedno z najstarszych amerykańskich miast – Charleston. Kiedyś nazwane Charles Towne na cześć Brytyjskiego Króla zmieniło nazwę gdy Ameryka walczyła o swoją niepodległość w XVIII wieku. Po mieście rozmieszczone są pamiątki po czasach wojen. Liczne żelazne armaty i armatnie kule zdobią parki i przypominają o Wojnie Rewolucyjnej i początkach Wojny Domowej.

IMG_2300Nasza krótka wizyta miała bardziej charakter zapoznawczy. Chcieliśmy poczuć obecnie panujący w mieście klimat, nacieszyć się widokiem ciekawej architektury i zobaczyć co przyciąga do Charleston bogaczy i turystów. Historyczne centrum miasta jest urocze. Nowsza część rozciągająca się od strony półwyspu jest wypełniona bardzo zadbanymi i zapewne niewyobrażalnie drogimi willami. Starsza to dość ciasno ustawione kamienice, pełne sklepów, restauracji i apartamentów. Spacer był czystą przyjemnością tak samo jak pozwolenie sobie na nasz najdroższy amerykański obiad. Warto, aby choć trochę poczuć się jak zamożni sezonowi mieszkańcy, pijący piwo, jedzący obiad i siedzący na tarasie swojego zadbanego domu. Prawie każdy budynek ma od południowej lub zachodniej strony wkomponowany w fasadę balkon. Obecnie to jedynie nadmorski styl i moda, kiedyś jedyna możliwość na poczucie orzeźwiającej morskiej bryzy podczas letnich upałów. Podparte żelaznymi mocno zdobionymi kolumnami balkony towarzyszyły nam do końca wizyty na ‚Florydzie’ i obecnie marzymy o tego typu akcencie na ganku naszego przyszłego domu.

IMG_2298Z historycznych ciekawostek można zobaczyć najstarszy amerykański teatr z 1736 roku i usłyszeć liczne opowieści o duchach – bardzo chwytliwy temat w każdym południowym mieście Ameryki. Odwiedziliśmy również tutejszy targ uliczny. Jak zwykle można znaleźć trochę ciekawostek i wydać kilka dolarów. My z oszczędnym nastawieniem zaspokajamy się widokiem, choć Kasia do dziś nie może odżałować niezakupionej, przepięknej i oryginalnej bransoletki.

IMG_2337Wizyta w centrum miała być tego dnia końcem atrakcji. Dość późno udaliśmy się w stronę naszego pierwszego CouchSurfingowego gospodarza. Adam czekał na nas w swoim współdzielonym mieszkaniu, do którego drzwi otworzył nam jeden z jego współlokatorów, całkowicie zaskoczony naszą obecnością. Po szybkiej wymianie zdań tłumaczącej naszą wizytę zaprosił nas do środka, kilka kroków w głąb przestrzeni dzielonej pomiędzy trzech młodych ludzi: bardzo miłego aspiranta Amerykańskiej armii, otwartego i gadatliwego muzyka – perkusistę i wspomnianego wcześniej Adama, którego umysł, ku naszemu zdziwieniu, ewidentnie zajęty był czymś ważnym na ekranie iPhona. Nawiązaliśmy z gospodarzem kontakt wzrokowy i na tym skończyło się jego powitanie i jakikolwiek inny, oczekiwany przez nas, wyraz gościnności. Spędziliśmy jakiś czas rozmawiając z chłopakami i obserwując obecnego lecz praktycznie nic nie mówiącego Adama, który w końcu zaproponował abyśmy wyskoczyli do miasta na piwo, gdzie umówił się ze znajomymi.

IMG_2334Pojechaliśmy więc. Droga była długa i rozmowa zbytnio się nie kleiła. Kolega mówił ale kompletnie nas nie słuchał. Szybko wskoczył na bardzo poważne tematy i zaczął wygłaszać poglądy. Mówił o sobie i o swojej pracy, o tym jak bardzo mu zależy żeby w życiu coś osiągnąć, zrobić coś ważnego, dużo się nauczyć, zgłębić wiele ważnych tematów. Próbowałem nawiązać jakąś sensowną rozmowę ale niezbyt mi się udawało. Rozmowa o ‚niczym’ też nie miała sensu. Wszystko kręciło się wokół jego głowy. Nie wykazywał żadnego zainteresowania tym co mówimy, nie próbował niczego zrozumieć. Nie chciał jak inni usłyszeć historii naszej podróży. Interesowały go tylko informacje. Był nami zainteresowany jednak chciał pominąć całą tą zapoznawczą szopkę i usłyszeć coś co rzeczywiście mogłoby mu się przydać Chciał poznawać Polskę i Polaków jak gdyby czytając z naszych ust ulotkę informacyjną.

20151212001158Już myślałem, że cały wieczór będzie taki ciężki. Na szczęście spotkaliśmy znajomych Adama i zrobiło się ciekawiej – bardziej luźno. Spędziliśmy jakiś czas w barach na pobliskiej plaży. Poznaliśmy byłego gracza koszykówki, kolejnego trochę bardziej otwartego informatyka, zjedliśmy pizze i przylepiliśmy podpisany jednodolarowy banknot na ścianie jednego z barów.

Adam niestety miał umówione kolejne, już trzecie spotkanie tego wieczoru po drugiej stronie miasta, więc zostawiliśmy nowych znajomych i pojechali do nowoczesnego centrum Charleston. Tym razem jednak nie poznaliśmy kolejnych znajomych Adama. Tajemnicza osoba została chyba zaproszona na randkę we dwoje. Dlatego Adam zafundował mi i Kasi (niezręcznym CouchSurferom) przyjemny czas w najlepszej (chyba jedynej) dyskotece w mieście. Czekaliśmy na niego ponad godzinę, trochę się bawiąc, a więcej irytując. Ciągle chcieliśmy być grzeczni i razem z nim wrócić do mieszkania. Był przecież naszym chwilowym gospodarzem w Ameryce. W końcu zabrał Nas do domu oznajmiając, że on sam musi jeszcze wrócić na miasto spotkać się z kolejnym znajomym. W drodze powrotnej nie wyglądał jednak na pełnego sił do działania. Prawię zasnął przy kierownicy i tak samo szybko po powrocie do apartamentu. Nie czuliśmy się komfortowo, po takiej dawce ‚gościnności’ jaką nam zaoferował, zostawieni samotnie w salonie przy pustej kanapie. Decyzja była dość szybka i o trzeciej w nocy poszliśmy spać w naszym samochodzie na pobliskim parkingu przed Walmartem (amerykański supermarket otwarty 24 godziny na dobę).IMG_3531

Adam jest informatykiem. Mocno zaangażowanym w rozwiązywanie jakiś niemożliwych matematycznych problemów. Po tych kilku godzinach znajomości pasowałoby mi do niego bycie geniuszem. Jest miłym i dobrym człowiekiem ale całkowicie zamkniętym w swoim własnym świecie i nie zwracającym uwagi na potrzeby innych. Mimo, że pewnie się starał nie poczuliśmy się ugoszczeni w jego towarzystwie. Mimo wszystko zaliczam to spotkanie do wartościowych. Dobrze czasem poczuć i uświadomić sobie jak bardzo różni jesteśmy i jak nie tylko dobre wychowanie ale również rodzaj umysłu wpływa na to jak się zachowujemy i jak postrzegamy codzienne niby oczywiste sprawy. Adam mimo swojej inteligencji może nie potrafi najlepiej opiekować się nieznajomymi ale na pewno kiedyś zrobi coś dobrego dla naszego świata.

Walmart powitał nas porannym zgiełkiem zakupowiczów i ruszyliśmy w dalszą podróż w kierunku Savannah i kolejnych dużo bardziej pozytywnych ‚kanapowych’ przygód…

IMG_2320