WSPINACZKA BŁYSKIEM (FLASH)

‘Flash’ może nie jest stylem tak szlachetnym jak OS ale ciągle liczy się dość wysoko wśród stylów przejść skalnych.
Niedawno udało mi się w tym właśnie stylu przejść pozornie niełatwą drogę, o mało ważnej nazwie i ciekawej wycenie 8b+. Wyrównałem tym samym moje najlepsze przejście bez znajomości, z najlepszym przejściem ‘błyskiem’. Informacja może mało istotna, jednak z mojego punktu widzenia dość ciekawa. Obecnie aby wpasować się w logikę  hierarchii stylu mam dwa wyjścia. Popracować nad jeszcze mocniejszym przejściem Flash lub przecenić Falconetti na solidne 8b. Ósemki-tse zostawię na razie dla kogoś innego, a drogi nie przecenie bo mój kolega ją obecnie próbuje czerwoną kropką.

Wracając do tematu…

…wspinanie sportowe pierwszą próbą jest nielicznym zadaniem (wspinaczkowym), które jest ściśle zespołowe. Oczywiście wspinaczka wielowyciągowa, to zespół. Można by podpiąć pod zespół również trenera, rodziców czy wspierających kolegów. Próby RP też mogą być pracą zespołową ale zawsze są rozciągnięte w czasie, co bardzo dużo zmienia. Porządny i wymagający ‘flash’ to coś innego. Jest to ulotne przeżycie dwóch wspinaczy współpracujących. Chwilowe małżeństwo w skałach. Jeden z nich staje się nauczycielem, a drugi uczniem.

Sukces całego przedsięwzięcia zależy w równej mierze od wzajemnego zaangażowania. Nawet do tego stopnia, iż tego typu przejścia powinny być moim zdaniem opisywane dwoma nazwiskami. Tylko ciekawe jak Ranking PZA poradził by sobie z podziałem punktów. Trzeba by również wprowadzić współczynnik zaangażowania. Bo każdy flash jest inny i w innym stopniu pomaga w przejściu. Ten idealny jest ominięciem całego procesu patentowania i zastanawiania się nad najlepszymi i najdogodniejszymi możliwościami przejścia drogi.

teamwork
Przykład pracy zespołowej w skalach.

Zadania są podzielone. Moim celem jako tego przygotowującego się do wspinania jest zdobycie, zapamiętanie i wykorzystanie jak największej ilości wskazówek. Celem osoby flashującej jest przekazanie tych wskazówek i upewnienie się, że są odpowiednie.

Osoba dyrygująca ma niełatwe zadanie. Dobrze jeżeli zna możliwości swojego grajka, jego preferencje i styl. Może dzięki takim informacjom dopasować wersje przechwytów i dokładniej zaprojektować przejście.

Potrzebujemy informacji aby w jak najlepszy sposób móc wizualizować swoje własne przejście. Zarówno przed wyruszeniem na drogę jak i w trakcie walki. Wspinacz musi być w stanie zobaczyć samego siebie wykonującego każdy poszczególny przechwyt. Dobrze również powtórzyć kilka razy całą sekwencję.

Zaangażowanie dyrygenta jest bardzo ważne. Chociażby dlatego, że całkowicie zmienia się nastawienie wspinacza jeżeli w jego wysiłek jest bezpośrednio zaangażowany ktoś inny, kto dodatkowo jest kolegą, rywalem i obserwatorem.

Niemałe znaczenie ma w wypadku trudnych flashów rywalizacja pomiędzy współpracującymi osobami. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Normalnym jest, że wspinacze, koledzy między sobą rywalizują. W momencie wspólnego przejścia drogi błyskiem muszą się całkowicie wyzbyć obronnych odruchów rywalizacji. Można oczywiście podpowiedzieć specjalnie złe ustawienie. Cała zabawa jednak nie ma wtedy sensu.

Podczas przejścia trzeba działać szybko. Możliwości na popełnienie błędu jest mnóstwo. Droga, która prowadzi do wpięcia liny do ostatniego przelotu jest tym bardziej kręta, im bliżej jesteśmy granic swoich możliwości.

Nauczyciel powinien być aktywnie zaangażowany w przejście. Przypominać patenty, dodawać otuchy i jak najgłośniej krzyczeć w kluczowym miejscu.

Zły flash to wina obojga zaangażowanych. Ciężko w stu procentach trafić w preferencje wspinacza. Przy porażce w prosty sposób można całą winę zwalić na złe patenty. Z drugiej strony nie jest łatwo w stu procentach posłuchać nauczyciela. Na szczęście często pozostaje pewne okienko sił i umiejętności do samodzielnego wykorzystania – część dostępnego zakresu sił. Jeśli zajdzie taka potrzeba, podczas przejścia należy te kila kresek zakresu wykorzystać na samodzielne radzenie sobie z trudnościami.

Flash daje nam również dużą ulgę psychiczną. Dokładnie wiemy co nas czeka, gdzie będzie trudno, gdzie da się odpocząć. Wszystko jest gotowe jak przy kolejnej próbie RP. Pozostaje tylko mocno się sprężyć i w pełni wykorzystać te informacje.

Ostatecznie wspina się tylko jedna osoba. Od szeregu jej własnych decyzji zależy możliwość powodzenia. Nasze umysły to potężne narzędzia. Potrzebują jednak do sprawnego działania odpowiedniej nauki.

***

Rolitto Sharma-small
Piotr Bunsch podczas przejścia Rolito Sharma 8b+ Flash (Piotr Schab)

Jak było w NASZYM przypadku? Mój ‘flesher’ (Piotr Schab) dwa razy przedstawił mi całą sekwencje i dodatkowo poszedł pokazać jak sam robi przechwyty. Odpowiednio się zaangażował i przyniosło to efekty. Cały poprzedni akapit napisałem zainspirowany wydarzeniami z dnia przejścia więc nie będę się powtarzał.

Rollito Sharma przyszło mi bardzo łatwo. Ani razu się nie zawahałem. Nie poczułem zbytnio trudności. Może to dlatego, że jestem tak silny? – Wątpię! Drogi w stopniu 8b+ które znam i pasują mojemu stylowi robię na podobnych zakresach. Uważam, że flash Piotrka był po prostu doskonały. Ja dołożyłem do tego moje wspinaczkowe umiejętności i nam się udało.

Jak w piłce nożnej. Dośrodkowanie jest równie ważne jak strzał! Dobre, często bardzo pomaga strzelić gola. Złe, nie da oczekiwanego rezultatu.

Dzięki Piotrek! Zamieniłeś piłkę na ściankę i aplikujesz we wspinaniu te dobre strony footballu.

W następnym poście literacka fikcja dla kontrastu.