Bishop – Wspinaczkowy raj w Californii

BISHOP – CALIFORNIA

bishop-street
Takie widoczki z miasta.

Bishop to niewielkie miasteczko w Californii. Położone na płaskowyżu (1260 m.n.p.m) znajdującym się u wschodniego podnóża Gór Zaśnieżonych (Sierra Nevada) i zachodniego Białych Gór (White Mountains). Miasto jest dobrze skomunikowane za światem. Droga US 395 przy której jest zlokalizowane zabierze nas w stronę południa do Los Angeles, a na północ do Reno w Nevadzie.

Panuje tu bardzo ciekawy klimat. Deszcz w tych rejonach pojawia się bardzo rzadko, ale bliskość gór sprawia, że roślinność i otoczenie nie jest całkowicie surowe. Dalej na wschód można znaleźć już tylko pustynne góry i śmierć. Krajobraz okolic Bishop jest bajeczny. Z jednej strony ośnieżone jakby alpejskie szczyty, a z drugiej suche martwe góry.

street-bishop
Głowna ulica Bishop.

Do Bishop licznymi hordami praktycznie przez cały rok zjeżdżają wspinacze. Liczna grupa ludzi związanych ze wspinaniem wybrała również to miejsce jako ośrodek życiowy. Nie jest to jednak miejsce tylko dla osób wspinających się. Miasteczko jest często odwiedzane przez turystów, narciarzy, ludzi związanych z outdoorem i co ciekawe rybaków. Kręcąc się po mieście można też wywnioskować, że w Bishop mieszka dużo ludzi w średnim wieku, szukających bezpośredniego kontaktu z naturą, spokoju ale również różnego rodzaju rozrywek. Znajdziemy tu kino, teatr, galerie sztuki i kilka ciekawych sklepów.

Bishop jest wystarczająco daleko od dużych miast i przeludnionego wybrzeża ale z drugiej strony dostatecznie blisko aby nie poczuć się tu zbyt wyizolowanym. Posiada wszystkie udogodnienia, sklepy, szpital, szkoły. Do Los Angeles jest prawie 300 mil czyli jakieś 5 godzin jazdy. Co na tutejsze standardy znaczy mało. W lecie do San Francisco można też dość sprawnie przeprawić się przez góry ok. 5 godzin. Drogą jest niestety sezonowo zamykana z powodu śniegu – Tioga Pass.

widoczek-mountains
Widok z Tablelands w stronę Sierra.

Śnieg jest w tutejszych okolicach bardzo cenny z kilku powodów. Jest naturalnym zbiornikiem czystej wody. Gdy brakuje w górach śniegu California ma większe problemy z wodą pitną w okresach letnich. Sierra jest też idealnym miejscem dla narciarzy i pasjonatów zimowych wypraw górskich. Obok Bishop znajdziemy jeden z najlepszych Amerykańskich kurortów narciarskich – Mamooth Lake. Nie jest to przeszkoda dla wspinaczy, ponieważ śnieg w dolinach nie utrzymuje się zbyt długo. Po porządnym opadzie potrzeba dosłownie kilku słonecznych dni, aby biel znikła. O słonecznie dni tutaj nie trudno, jest ich ponad trzysta rocznie. Z tego właśnie powodu, pogodą w Bishop nie należy się zbytnio przejmować.

***


v10-restday
Niedzielne wspinaczki grupowe.

WSPINANIE

Na koniec kilka informacji związanych z głównym powodem naszej wizyty w Bishop. Dolina jest rajem dla wspinaczy. Składa się na to kilka czynników z których najważniejszymi moim zdaniem są: pogoda, dostępność, różnorodność i unikatowość.

Pogoda jak wcześniej wspomniałem zawsze dopisuje. Z sezonu wspinaczkowego wyłączony jest jedynie okres letni. Dla osób przyjeżdżających z daleka jedynym rozsądnym okresem wydaje się jednak zima. Za dnia kiedy świeci słońce jest bardzo przyjemnie i warunki wspinaczkowe są idealne, szczególnie do łażenia po granitowych głazach. Wieczorami robi się zimno, jednak myśl o pewnym słoneczku o poranku zawsze dodaje otuchy. Ilość opadów, choć największa właśnie w zimie i tak jest znikoma. Taki ‚warun’ pomaga w planowaniu wyjazdów do Bishop. Dla zainteresowanych dokładnymi danymi i modelami pogodowymi ameryki polecam stronę NOAA.

Sektory wspinaczkowe są bardzo łatwo dostępne. Nie trzeba dużo chodzić. Czasem po wyboistych drogach ale dojedziemy w pobliże skał. Bishop jest też relatywnie blisko Los Angeles.

kolanko-rambo
Rambo na V6.

Darem od natury jest bliskość kilku bardzo różnorodnych skał i formacji skalnych. Jest granit w postaci wielkich ścian, skałek i boulderowych pieczarek, a po drugiej stronie tufa wulkaniczna rozsypana po pustyni i wyrzeźbiona przez rzekę. Każdy znajdzie coś dla siebie. Niektórzy przyjadą aby walczyć ze strachem w granicie inni aby dobrze się bawić na tufie.

Bishop i jego wspinanie jest unikatowe. Nie ma w okolicy (2000 km) konkurencyjnego rejonu oferującego takie warunki do wspinania, szczególnie w zimie. Nigdzie w okolicy nie znajdziemy też lepszego wspinania niż w Bishop. Dotyczy to zarówno wspinania sportowego z liną w ORG jak i niespotykanych nigdzie na świecie głazów.

Gdyby zabrakło jednego z wyżej wymienionych czynników Bishop nie przyciągało by tak wielu fanów wspinaczki. Jakości tutejszej wspinaczki można by (szczególnie z punktu widzenia Europejczyka) wiele zarzucić.

Niemniej jednak miejsce to z uwagi na całokształt jest zdecydowanie warte odwiedzenia. Dodatkowo, biorąc pod uwagę ogol zimowego wspinania na zachodnim wybrzeżu, skały które tu na Nas czekają można określić mianem jednych z najlepszych na świecie.


Buttermilks

buttermilks-widoczek

winter-buttermilks
Zasypało śniegiem.
techniczny-kancik
Techniczne V6 kantem.

Wielu mówiąc o Bishop myśli jedynie o wspinaniu na Buttermilks. Ciekawe czy nazwa wzięła się od lokalnego śniadaniowego specjału – naleśników z maślanki?
Buttermilksy to liczne pieczarki rozrzucone w dolinie u podnóża gór. Niektóre są ogromne! Aby dobrze bawić się w tym rejonie trzeba nastawić się na wspinanie mocno przygodowe. Skała to bardzo twardy granit. Chwyty są ulepione z bardzo ostrych kryształów lub wylane ze śliskiej połaci. Te ostre są bardzo niebezpieczne. Można zakończyć wspinanie już po kilku wstawkach. Trzeba bardzo dbać o skórę. Taki boulderowy laik jak ja nauczy się od bardziej wprawionych kolegów wielu trików. Skóra odpada płatami, a pozostała warstwa boli nawet po kilku dniach odpoczynku.
‚Skórożerność’ to jedyny minus tego miejsca. Problemy są piękne, choć bardzo wymagające. Trzeba lubić się wspinać, bać i walczyć. Zacierają się różnice siłowe pomiędzy wspinaczami, a w grę wchodzi technika i psychika. Dla kogoś kto nie wspinał się w granicie wszystko może wydawać się okropnie trudne. Szczególnie na bardziej pionowych głazach ludzie którzy nie wyglądają na zbyt silnych mogą nam zademonstrować jak należy się wspinać w granicie. Problemy bardziej przewieszone wymagają często bardzo silnych palców, porządnego dogięcia i odpowiednich warunków na chwycie.
Wspinanie w tego typu granicie, a szczególnie boulderowanie, jest bardzo zależne od panujących warunków. Gdy robi się za ciepło lepiej nie próbować nic trudnego! Skóra zdziera się w tempie wykładniczym, a tarcie na chwytach spada logarytmicznie. Trzeba w cieplejszych okresach nauczyć się operować cieniem i porą dnia.

Gdy skały zasypie śnieg potrzeba kilu dni aby głazy wyschły. Można ten proces przyspieszyć biorąc miotłę i zamiatając śnieg. Ale może nie warto, bo po drugiej stronie doliny są skałki, które schnął dużo szybciej, albo w ogóle nie zamakają.

20160207025730
Wieczorne zgromadzenie.

Wspina się tu w zimie bardzo dużo ludzi. W weekendy robi się nawet dość tłoczno. Skał i mini rejonów jest dużo i wystarczy dla każdego. Dobrze połączyć się z innymi drużynami aby móc zdobyć jakieś wysokie kamienie. Pod najpopularniejszym ‚highballem’, Evilution, wieczorami często zbierają się ludzie z całej okolicy i można próbować 15 metrowe wyzwanie z niezliczoną ilością materacy (i tak nie pomaga). Pod popularnymi boulderami zawsze kogoś znajdziemy. Trzeba pamiętać o dobrym wychowaniu. Zapytać, czy można dołączyć i regularnie czyścić chwyty. Nigdy nie mieliśmy z tym problemów, a ludzie zazwyczaj są bardzo otwarci i towarzyscy.

Cyferka i zabawa jest praktycznie dla każdego. Żeby w pełni docenić walory wspinania na Buttermilksy dobrze wspinać się na poziomie V5 i mieć trochę doświadczenia w spadaniu z wysoka. Ciekawym sposobem na pokonywanie wielkich głazów jest próbowanie trudności na wędkę. Na każdej wielkiej pieczarce jest wbity jakiś punkt asekuracyjny i ludzie stosują tego typu techniki. Nieraz większym wyzwaniem jest zejście na dół, niż sama wspinaczka. Dlatego dobrze mieć w pogotowiu uprząż i kawałek liny.


Tablelands

hapy-sad

amor
Rambo w drodze do szczęścia.

Tablelands tak została nazwana kraina, która rzeczywiście wygląda jak wielkie płaskie stoły. Na szczęście dla wspinaczy, te ogromne połacie Tufy wulkanicznej w kilku miejscach skorodowały pozostawiając trochę wyeksponowanych skał. Najmocniej rzeźbiła rzeka płynąca przez dolinę. Tworząc duży kanion zwany
Owens River George.

jump-happys
Filip skacze.
20160130022254
Atari.
slab-happys
Ostatnie promienie słońca.

Mniejsze cieki wodne stworzyły dwa inne zagłębienia nazwane przez wspinaczy, bóg wie czemu, Szczęśliwymi i Smutnymi głazami. Happy Boulders i Sad Boulders. Wesołe i Smutne kamienie nie różnią się zbytnio. Smutnych jest zdecydowanie mniej. Co przemawia na korzyść.
Dojazd do obydwu sektorów jest bardzo dogodny, a podejście krótkie. Ma to znaczenie ponieważ znajdujemy się w pustynnej części doliny. Denerwuje tylko trochę postać szutrowych dróg. Szczególnie posiadaczy aut ze sztywniejszym zawieszeniem. Drogi są jak gdyby ratrakowane. Mają równo-nierówną nawierzchnie przypominającą tarkę do prania.
Wspinanie po tufie wulkanicznej jest dość ciekawe. Nie należy jednak do najpiękniejszych na świecie. Skała jest twarda, często ostra na krawędziach i mocno urzeźbiona. Problemy nie są czystymi sekwencjami. Istnieje nieskończona ilość poprawek i stopni. Skała oszczędza skórę dużo bardziej niż pobliskie Buttermilksy, ale nie należy do najprzyjemniejszych w dotyku. Rejon jest jednak idealnym rozwiązaniem na drugi dzień spokojnej wspinaczki po bojach stoczonych u podnóża Sierry.
Boulderów jest bardzo dużo i są mocno skoncentrowane. Kraszpady można przerzucać pomiędzy łatwymi i trudnymi przystawkami. Jest tu dużo łatwych i przyjemnych problemów do rozwiązania, przyciągających zwykłych wspinaczy (trudności V1-V6). Do pokonywania wielu nie potrzeba dużej ilości materacy.
Trudne propozycje są łatwo wycenione i przystępne dla mocnych wspinaczy ściankowych – zapinasz-wygrywasz. Nie robiłem żadnego trudnego bouldera który nadmiernie by mnie urzekł. Zdecydowanie najlepszy problem rejonu to Atari. Nazwa opisuje wygląd tego podwójnego kantu. Jest strasznie i pięknie. V6 może nie należące do najtrudniejszych ale każdy kto go pokona na nie zasługuje 🙂

night-climbing
Wspinanie nocą.

Często trzeba szukać cienia. Nawet w zimie zdarzają się tutaj ciepłe dni. Słońce szybko ogrzewa skałę. Tufa nie jest zbytnio podatna na warunki. Ciepło trochę zmienia ale ciągle da się działać z wystarczającym tarciem na chwytach. Przyjemnie wspina się również po zmroku. Wilgotność powietrza w tych okolicach rzadko wzrasta.

Miejsce jest bardzo popularne popołudniami i w weekendy. Również kiedy pogoda nie pozwala na wspinanie na Buttermilksach znajdziemy tu wielu amatorów boulderingu.

Owens River GorgeORG-kanyon

ORG-approach
Droga do ORG.

Mój kolega, Hiszpan, który od pięciu lat mieszka w San Diego uważa, że ORG to najlepszy rejon wspinaczkowy w jego okolicy (6godzin jazdy, 600km). Świadczy to o tym, że sportowego wspinania z liną jest w okolicy jak na lekarstwo. Można próbować jeszcze wspinania w okolicach Las Vegas; Red Rocks lub VRG (równie daleko).
Owens River Gorge jest przyjemnym miejscem i oferuje dużo ciekawego wspinania w średnich trudnościach (~7a). Nie jest to miejsce warte wyprawy z odległych krajów, może stać się jedynie ciekawostką w trakcie podróży. Szczególnie dla nas, rozpieszczonych sportowym wspinaniem w domu, Europejczyków.

Podjeżdżając na parking ciężko uwierzyć, że w ogóle jakieś wspinanie w okolicy istnieje. Pustynia, słupy wysokiego napięcia, jakieś wielkie rury z wodą i szutrowe drogi. Dopiero gdy zrobimy kilka kroków na przód, w stronę pustej przestrzeni, zajrzymy do całkiem ładnego kanionu. Na jego dnie płynie rzeka i rosną zielone drzewa. Robi się przyjemnie, gdy schodzimy skalnym piargiem w stronę kwitnącego ogrodu w którym na dodatek jest sporo wspinania.

ORG-wspinanie
Wulkaniczne ściany.

Samo wspinanie choć przyjemne wcale nie zachwyca. Popularne sektory, czyli praktycznie wszystkie, są mocno wyślizgane. Oczywiście znajdziemy ciekawe drogi i jestem pewien, że z łatwością spędzimy w kanionie cudowny wspinaczkowy dzień. Ściany są pionowe, niekiedy pokonują małe przewieszki. Wspinanie jest przyjazne lecz rzetelnie wycenione. Na trudniejszych drogach trzeba się wykazać wytrzymałością techniczną i umiejętnością trzymania małych chwytów. Drogi pokryte dużą ilością magnezji, której po prostu nie ma co zmywać (w okolicy nie pada). Daje to duże możliwości na sukces podczas wspinania bez znajomości.

Ściany kaniony chronią przed ciepłem i powodują duże ruchy wiatru. W ziemie można wspinać się w słońcu w lecie trzeba desperacko szukać cienia.

INNE

Spędziliśmy w Bishop trzy tygodnie. Wystarczyło, żeby poznać dobre na zimę, wyżej opisane miejsca. Jak już wspomniałem jest to miejsce całoroczne. Oprócz wymienionych, są też miejsca odpowiednie do wspinania w cieplejsze dni. Bardzo popularną doliną jest Pine Creek Canyon. Ludzie w lecie aby uciec przed ciepłem wspinają się w górach (Sierra Nevada). Można znaleźć dużo ciekawych dróg wielowyciągowych. Nie jest też zbyt daleko do Tuolomnie. Płaskowyżu w drodze do Yosemite, pełnego wspinaczkowych wyzwań. Informacji na temat wspinania w Górach można szukać na stronie i forum Mountain Project. Słowem klucz oprócz nazwy miejscowości jest też określenie Sierra East Side (Wschodnia część Gór).

PRZEWODNIKI

bishop
Bouldering: „Bishop Bouldering”, Wills Young, Mick Ryan
bishop-rope
Wspinanie sportowe i tradycyjne  „Bishop Area Rock Climbs”,  Peter Croft, Marty Lewis
sieraa guidebook
Wspinanie górskie  „High Sierra Climbing”,  Chris McNamara

BISHOP – PRAKTYCZNIE


AKOMODACJA:

Otworz mape naszej wycieczki i znajdz na niej wszystkie miejsca zaznaczone ikonami. 

Miasteczko oferuje wiele możliwości zakwaterowania na każdą kieszeń. Trzeba pamiętać, że w sezonie, szczególnie w weekendy przyjeżdża tu dość dużo ludzi. Najlepsze miejsca szybko się zapełniają. Na szczęście możliwości jest wiele i nie trudno o plan B. Dobrze zaznajomić się z aplikacja Booking.com, która pozwala wyszukiwać promocyjne ceny.

20160204213151
Darmowy prymitywny SPOT.


BLM
– Prymitywne kampingi o których pisałem w osobnym wpisie – BLM. Takich terenow w okilicach Bishop jest wiele. Najlepiej popytac na miejscu ludzi, którzy się tym interesuja aby wskazali nam miejsca w których można legalnie bez problemu rozbić na jakis czas obóz.  Kilka takich miejsc, które sami przetestowaliśmy zaznaczyłem na naszej mapie. (w wyszukiwarce na naszej mapie wpisz BLM Bishop). Przydatna może sie okazać również strona freecampsites.net

PIT-ladowisko
Lądowisko PIT.

PIT – PIT to wielkie lądowisko UFO przerobione na prymitywny, płatny camping. Dwa dolary dziennie i mamy do dyspozycji prywatna przestrzeń ze stołem, paleniskiem i miejscem na namiot. Dodatkowo są ogólnodostępne toalety (bez wody) i kosze na śmieci. Wody nie ma w ogóle. Płacimy wrzucając pieniądze do ‚słoika’. Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy i można zasiąść najwyżej na 60 dni w roku. Jest tu dość przyjemnie. Ludzie codziennie robią ogniska. Spotkamy mnóstwo wspinaczy.

CAMPINGI – w okolicy jest kilka innych campingów. Za takie wygody jak bieżąca woda, cień, czy bliskość rzeki będziemy  musieli jednak więcej zapłacić. Są miejsca które funkcjonują na podobnych zasadach do PIT i kosztują 15 dolarów. Znajdziemy tez bardziej zorganizowane i droższe campingi z basenami i innymi atrakcjami.

trees-motel
Polish Team w USA.

MOTELE – Ameryka słynie z Moteli. Motyw samochodu parkującego przed motelem przewija się chyba w każdym filmie. Nie trudno też o takowe w Bishop. Na internecie znajdziemy ofertę jedynie polowy moteli dostępnych w mieście. Można przejechać się po okolicy (tutaj mało kto spaceruje) i znaleźć nocleg w mniej lub bardziej zadbanym motelu. Ceny ok. 50 $ za pokój. Nam udało się znaleźć pokój dla 6 osób również za 50 dolców w Motelu nastawionym na wspinaczy i rybaków – Trees Motel. Motel jak każdy inny. Jedyne co go wyróżnia to ogólnodostępne grille i widok na góry. Grille mogą się przydać do gotowania.

Hostel California – Miejsce wyjątkowo przyjazne wspinaczom. The Hostel California. Całkiem przystępne ceny i odpowiedni klimat. Osobiście nie testowane ale ludzie polecają.

Air B&B – Na pewno słyszałeś o tym internetowym wynalazku. Może się przydać w wielu miejscach i czasem pojawiają się ciekawe oferty. Szczególnie wspinacze, którzy podnajmują pokoje w swoich mieszkaniach.

CouchSurfing – Nie korzystaliśmy z niczyjej kanapy na Zachodzie. O naszych Wschodnich przygodach można przeczytać we wpisie – Florida RoadTrip. Jeżeli ktoś jest użytkownikiem myślę, ze warto spróbować. Amerykanie lubią przyjmować gości z Europy.


ALIMENTACJA:

sniadanie-bishop
Po takim śniadaniu aż chce się żyć !

Miasto jest pełne miejsc w których można zjeść. Są tu wszystkie Amerykańskie sieciówki. McDonalds, Denny’s, Taco Bel, KFC, Starbucks, kilka Burrito, Taco, Thai i Chińczyk. Naszym najczęstszym wyborem był sklep spożywczy. Niemniej jednak jest kila miejsc wartych odwiedzenia.

Vons – duży supermarket blisko miasta. Ceny są jak na Amerykę dość wysokie. Da się jednak zrobić tanie zakupy. Kluczem do sukcesu jest założenie sobie, zupełnie za darmo karty stałego klienta. To jedyny sposób, aby niskie ceny i promocje w sklepie zadziałały. Przy zakupach za 80$ oszczędzaliśmy czasem nawet 20$ na cenach dla stałych klientów – ClubPrice.

Great Basin Bakery – bardzo przyjemna piekarnia. Duży wybór bardzo smakowitych wyrobów. Może nie poczujemy się jak w domu ale przynajmniej nie będziemy musieli jeść kwadratowego, puszystego chlebka z supermarketu. Słowo klucz do pieczywa lepszej jakości to Sourdough. Niestety dobry chleb i pyszne ciasteczka są raczej drogie.

Burger Barn – Nazwa mówi wiele. Szopa z której młodzi przedsiębiorcy sprzedają hamburgery. Wkładają w to wiele serca i jedzenie jest całkiem dobre. Świeże warzywa, lokalne mięso, duży wybór składników, opcje wegetariańskie i przemiła obsługa, która poradzi nam gdzie w mieście zakupić świeżą zieleninę.

Mountain Rambler Brewery – Ciekawe miejsce, które jest alternatywą dla klasycznych restauracji w mieście. Można się napić lokalnego piwa i porządnie zjeść ciekawe potrawy.

The Upper Crust Pizza – Bardzo miła restauracja. Pod nazwą wskazującą na zamiłowanie do pizzy kryje się dużo dobrego Włoskiego jedzenia. Polecam lazanie ze szpinakiem! Idealne miejsce dla tych którzy nie lubią Amerykańskiej pizzy.

Pizza Factory – Dla tych którzy lubią amerykańską Pizze na grubym cieście i sport na żywo. Trzy telewizory koszykówka, football i sporty walki.


ZAKUPY

GearExchange – bardzo ciekawy sklep. Nasze polskie ‚dziady’ ale ze sprzętem wspinaczkowym. Można znaleźć dużo używanych butów, sprzętu, książek i innych rzeczy. Nasz używany sprzęt można oddać w komis. Prowadzą też wypożyczalnie (Crash 6$ lub 8$ przewodnik 5$ / dzień)

Sage to Summit, EastSide Sports – sklepy sportowe ze sprzętem outdoorowym i również wspinaczkowym. Można wypożyczyć CrashaPada i przewodnik (Crash 8$ przewodnik 5$ / dzień).

Trifty Shops – trifty to oszczędny, ekonomiczny. Jeżeli brakuje nam jakiegokolwiek sprzętu warto zajrzeć. Za ‚centy’ można kupić garnki, miski, koce i wszystko co ludzie wyrzucają na śmietnik.

renger-station
Ten pan pilnuje kranu z wodą.

WODA


Kranik obok Ranger Station
– ogólnie dostępny kranik obok siedziby strażników przyrody. Wszyscy piją wodę z tego kranu i wydaje się zdrowa. Choć nie wiem dlaczego miałaby się różnić od wody z jakiegokolwiek innego kranu. Woda jest też w rzeczce i w sklepie. Śpiąc na ‚dziko’ trzeba zawsze zaopatrzyć się w wodę, bo klimat mimo gór jest mocno pustynny.


PRYSZNIC

Wash Tub Coin-Op Laundry – takich miejsc w Ameryce można znaleźć wiele. Szczególnie w dużych miastach i na zachodzie. Przychodzisz, robisz pranie, suszenie, a przy okazji można umyć samego siebie, pójść do fryzjera (bardzo często jest fryzjer w sąsiedztwie), albo skorzystać z internetu i napić się kawy.

Campingi – Branie płatnego prysznica jest w tych okolicach rzeczą normalną, dlatego na każdym Campingu za drobną opłatą pozwolą skorzystać nam z łazienek. Ciepła woda najczęściej jest na żetony.

HotSprings – Idealnym rozwiązaniem na wieczorną toaletę są pobliskie ciepłe źródła (Keough’s Hot Springs). Oddalone od miasta o 15 mil są ulokowane w małym strumieniu. Trochę mydlin z ekologicznego szamponu szybko zostanie zabrane z prądem. Są dość często odwiedzane, dlatego prywatność może zostać zakłócona. Lepiej też nie myć się gdy inni patrzą. W innych ciepłych źródłach też uda nam się przepłukać. Trzeba zabrać ze sobą jakiś zbiornik na wodę, bo w sadzawkach woda zbyt szybko się nie wymienia i możemy zostawić po sobie nieodpowiednie ślady.


INTERNET

Starbucks – chyba najwięcej osób mieszkających w samochodach przyjeżdża właśnie tutaj aby skorzystać z internetu. Jest dość sympatycznie, są gniazdka, dobra kawa i słodycze. Zamykają dość późno (21:30) i nikt nie robi problemów. Można też posiedzieć w McDonalds ale jest mniej przyjemnie.
Internet znajdziemy też w innych restauracjach ale wydamy na takie posiedzenie więcej pieniędzy i będziemy mieć problem ze znalezieniem gniazdka. Mountain Rambler Brewery ma internet i kilka gniazdek. CoinUpLoundry jest podłączone do internetu. Internet można też złapać darmowy na głównej ulicy miasta. Próbowaliśmy ale nigdy nie chodził tak jak należy.
W motelach warto pytać czy maja podłączenie do internetu. Często jest ale bardzo słabej jakości. Trees Motel miał dobry internet w pokojach bliskich recepcji.


ATRAKCJE

Atrakcji jest w Bishop na pewno więcej niż te opisane poniżej. Nie doktoryzowałem się zbytnio ale wiem, że są takie akcje jak: pole golfowe, jazda konna, wycieczki piesze i samochodowe, muzeum, galeria i sklepy z antykami. Dużo czasu zajęło nam wspinanie i nie mieliśmy czasu ani siły na inne aktywności fizyczne. Zajęliśmy się głównie rozrywką i odnową biologiczną.

Otwórz mape naszej wycieczki i znajdź na niej wszystkie miejsca zaznaczone ikonami. 

20160128023246
Nie zapomnijcie piwka!!!

HotSprings – Gorące źródła, nie da się ukryć, że jest to zdecydowanie najlepsza atrakcja rejonu! Szczególnie w zimie, gdy wieczorami robi się dość zimno. Nie ma nic lepszego jak wygrzać się w cieplutkiej wodzie i delektując się pięknymi widokami popijać zimne piwko. W okolicach Bishop jest kilka ciekawych miejsc z gorącą wodą. Na południu – Keough’s Hot Springs. Za dnia funkcjonują jak baseny termalne. Można przyjść zapłacić 10 $ i cieszyć się ciepłymi basenami. Wieczorem, spuszczają gorącą wodę do pobliskiego strumyka gdzie zbudowane są małe dzikie baseniki. Dostępne dla wszystkich. Nie jest to miejsce bajeczne ale w nocy wystarczająco kuszące. Aby w stu procentach skorzystać z dobroci matki ziemi trzeba wybrać się w podróż na północ. Godzina jazdy i znajdziemy bajecznie położone baseniki z ciepła wodą. Crab Coocker może osiągnąć temperaturę 100 stopni (F). Parkujemy auto, krótki spacer i jesteśmy w kamiennej wannie. Ciepło regulujemy zaworem. Są to miejsca popularne wśród ludzi mieszkających w okolicy ale nie zbyt oblegane przez turystów. Często będziemy musieli podzielić się przestrzenią z innymi.

Erick Schat’s Bakkerÿ – piekarnia z tradycją. Wygląda jak dla mnie trochę odstraszająco. Dlatego nigdy nie zajrzeliśmy do środka. Podobno warto. Można wydać trochę pieniędzy na słodycze ale również wyjść z dobrym chlebem robionym na zakwasie.

Casino – W tych okolicach kasyno to nic dziwnego. Każde szanujące się miasteczko ma taki lokal. W środku jak to w kasynie jest dużo maszyn i kilka stołów do gry w karty. Duża zaleta to BlackJack za 3$!

Przy okazji można zahaczyć o znane i ciekawe miejsca jak Death Valley, Sequoia Park, Yosemite. Albo odwiedzić po lądowaniu któreś z wielkich miast San Francisco, Las Vegas lub Los Angeles.

One thought on “Bishop – Wspinaczkowy raj w Californii

  1. Czytelnik_Kibic

    Dzięki! Super opis podróży. Dobrze się czyta. Dużo praktycznych informacji.
    Czekamy na więcej wspomnień i równocześnie wskazówek jak podróżować po USA.

Comments are closed.