ILE WSPINA SIĘ WSPINACZ?

Statystyka roku 2015.

Podziwiam mojego Ojca, który od zawsze zapisuje wszystko w kalendarzach. Przynajmniej dwóch, o których wiem. Jeden prywatny, drugi związany z pracą. Na początku zeszłego roku też postanowiłem spróbować. Udało mi się. Do dnia dzisiejszego zapisuje wszystko. Wybrałem wersje ‘na czasie’ i używam aplikacji Google. Zapisuje wszystkie moje ważne tematy w kalendarzu ‘PLAN ŻYCIA’, natomiast wszystko co związane ze wspinaniem w kalendarzu ‘WSPINANIE’.

Moje życiowe sprawy zostawię dla siebie. Podzielę się za to chętnie moimi notatkami wspinaczkowymi i przemyśleniami odnośnie statystyki działań wspinaczkowych.

Na początek ogóle informacje o tym jak przeprowadzam zapiski. Wprowadziłem taki system, który bez wchodzenia w zbytnie szczegóły zwrócił mi interesujący wynik. Nie jest to profesjonalny kalendarz treningowy z intensywnością, objętością, odpoczynkami i innymi danymi związanymi z treningiem i periodyzacją. Chodziło mi o ogólny wgląd w to co robię na przestrzeni roku jako wspinacz. Głownie z czystej ciekawości, a przy okazji do celów treningowych. Zbadanie ile czego trenuje pozwoliło mi wyciągnąć kilka wniosków. Kto wie, może zaprocentuje to w następnym roku?

Żałuję, że ciągle nie mogę się zebrać do przeprowadzenia zaplanowanego i dobrze przemyślanego rocznego cyklu treningowego. Może jeszcze przyjdzie na to czas. Póki co moje wspinanie to nieskończona liczba niepowiązanych, spontanicznych mikro cykli. W  pewien sposób działa, bo udaje mi się utrzymać dość wysoką formę. Możliwe też, że dzięki mojemu kalendarzowi trochę lepiej wykorzystuje czas poświęcony na trening. Albo uświadamiam sobie jak dużo tego czasu marnuje.

Często tylko wydaje się nam, że robimy czegoś dużo. Pójdziemy raz w miesiącu na siłownie i już mówimy dumnie, że chodzimy na siłownie. Dokładnie tak samo jest ze wspinaniem. Najłatwiej i najprzyjemniej jest przyjść na ściankę i zrobić z kolegami kilka boulderów. Dni lecą, tydzień za tygodniem, raz na czas zrobimy jakiś zaplanowany ‘workout’ i już wydaje się nam, że trenujemy. Trzy wizyty na campusie przeradzają się w dumne stwierdzenie – przetrenowałem zimę na campusie. Jestem na ściance dwa razy w tygodniu to już uprawiam wspinaczkę, a jak mi wychodzi to jestem zawodowcem. Prowadząc uproszczone zapiski, można w bardzo łatwy sposób uświadomić sobie ile tak naprawdę ćwiczymy, a na ile jest to tylko zabawa. Fajnie jest też wiedzieć ile dni w roku spędziliśmy w skałkach.

Moje ‘wspinanie’ podzieliłem na trzy grupy:

ĆWICZENIA (TRENINGI) SPECYFICZNE –

Wszystko co można robić na panelu: wspinanie, obwody, boulderki, trawersy, campus, przywisy. Wprowadziłem uproszczony podział na: Siłę, Wytrzymałość Siłową, Wytrzymałość Ogólną. Siła to jedynie treningi ukierunkowane na siłę. Grupa wytrzymałości siłowej jest dość przekłamana, bo wpada do niej buldering dla zabawy i zawody bulderowe. Jak trening jest bardzo łatwy to wrzucam go często do grupy wytrzymałości ogólnej. Do celów statystycznych nie ma jednak potrzeby zagłębiania się w szczegóły.

ĆWICZENIA (TRENINGI) OGÓLNE  –

Treningi podczas których nie dotykałem chwytów: ogólnorozwojowe, siłownia, brzuszki, rozciąganie i bieganie. Bieganie uwzględniam jeżeli trwa więcej niż 30 minut. Nie uwzględniam porannego rozciągania i rozruchu na spacerze z psem. Podczas treningów wspinaczkowy zawsze robię jakieś ćwiczenia dodatkowe, których tutaj nie uwzględniam.

SKAŁY

Wspinanie w skałach: trad, bouldery, skałki w Polsce i za granicą. Czasem, jeżeli wspinam się malutko uważam dni w skałach jako odpoczynkowe. Choć znów w statystyce bardziej interesuje mnie ilość dni spędzonych w skałach, a nie ilość produktywnych dni w skałach.

Kolka-statystyka

WIĘC W ROKU 2015:

ZARABIAŁEM PIENIĄDZE PRZEZ 126 DNI
BYEŁEM AKTYWNY PODCZAS 219 DNI
ODPOCZYWAŁEM POZOSTAŁE 146 DNI
UŻYWAŁEM CHYTÓW (PALCÓW) PRZEZ 179 DNI
MIAŁEM 135 DNI TRENINGOWYCH
SPĘDZIŁEM 84 DNI W SKAŁACH
WYKONYWAŁEM DZIAŁANIA WSPINACZKOWE CO DRUGI DZIEŃ (1:1).

62%  MOJEGO CZASU POŚWIĘCIŁEM NA TRENING
38%  MOJEGO CZASU POŚWIĘCIŁEM NA SKAŁY

WYKONAŁEM 95  ĆWICZEŃ (TRENINGÓW)  SPECYFICZNYCH
51 SIŁY
30 WYTRZYMAŁOŚCI SIŁOWEJ
14 WYTRZYMAŁOŚCI
WYKONAŁEM  40 ĆWICZEŃ (TRENINGÓW) OGÓLNYCH
15  Z CIĘŻARAMI
25  INNYCH
SPĘDZIŁEM 84 DNI W SKAŁACH
14 DNI w RYSACH
4   DNI  BOULDERINGU
26 DNI  Z LINĄ (USA, HISZPANIA)
40 DNI Z LINĄ W POLSCE

Ciężko mi do czegokolwiek się porównać. Muszę poczekać na koniec roku 2016. Przed podliczeniem wydawało mi się, że mniej czasu spędziłem w skałach. Wizyty w Polskiej skałce podratowały statystykę. Gdybym w październiku nie wyjechał do USA, dni w skałach byłoby jeszcze mniej, ale zapewne dni treningowych miałbym wiele więcej. Trzy ostatnie miesiące znacząco obniżyły ilość dni aktywnych, na korzyść dla skałek. Wydawało mi się, że chodziłem regularnie na siłownie, a byłem tam tylko 15 razy, czyli średnio raz w miesiącu. Nie wiem ile spaliłem kalorii na wszystkie te moje aktywności i ile pieniędzy kosztowało dodatkowe jedzenie, które musiałem kupować. Patrząc z perspektywy czasu, warto było się trochę pomęczyć. Cały rok czułem się silny i mimo braku sukcesów, dobrze mi się wspinało. Spędziłem wiele godzin na treningu! Coś trzeba w wolnych chwilach robić.

Ciekawe, co by było gdybym więcej wspinał się w skałach. Może powinienem więcej ćwiczyć? Tyle jest pytań na które nie znam odpowiedzi. Może istnieje jakiś złoty środek? Może trzeba po prostu robić swoje i korzystać tak długo jak nas to cieszy… Zastanawiam się jednak, czy ten sam wysiłek który wkładam w moje wspinanie dałoby się wykorzystać w lepszy sposób?

Na koniec graficzny raport z mojego planu nie-pracowania więcej niż połowa roku.

praca-laba

Co myślicie? Ktoś z Was prowadzi statystykę i chce się podzielić?